top of page
  • Artur

TALISKER - MADE BY THE SEA...


Do destylarni Taliskera, jednej z najstarszych w Szkocji i jedynej na Wyspie Skye trafiamy dokładnie w dniu otwarcia nowiutkiego Visitor Centre, umawiamy wizytę na kolejny dzień i jedziemy dalej. Niestety, nie ma póki co opcji zwiedzania hal produkcyjnych, a tylko udział w multisensorycznej sesji degustacyjnej. Brzmi tajemniczo? A jakże, ale za chwilę wszystko się wyjaśni.


Sama destylarnia rozpoczęła produkcję w roku 1830 i działa nieprzerwanie do dziś. Jest położona w malowniczej miejscowości Carbost u wybrzeży zatoki Loch Harport. Choć miejsce to wydaje się sielankowo ciche i spokojne to jednak sąsiadujące morze daje znać o sobie burząc ten spokój wichrami, sztormami i deszczem. Trudno się dziwić, że wiodące hasło reklamowe destylarni brzmi

„Made by the sea” czyli – zrobione przez morze.



Whisky Talisker faktycznie ma w sobie pełną magię Wyspy Mgieł i aromat który trudno pomylić z jakimkolwiek innym destylatem. Od razu napiszę, że żadnemu z moich towarzyszy wyprawy nie przypadł do gustu, co zwiększyło objętość moich porcji degustacyjnych dość znacznie, nie był to jednak problem i nie miałem zamiaru się wymigiwać ;)

Faktycznie - dym, torf i wrzos niekoniecznie smakują każdemu, a dość ciężki pikantno-korzenny aromat z domieszką suszonych owoców na długo pozostaje w ustach zapadając w pamięć.

A czymże jest ta multisensoryczna degustacja? Otóż wchodzimy do bardzo klimatycznej sali o stonowanym świetle, gdzie na środku multimedialnego stołu mieni się kolorami makieta Wyspy Mgieł. Przed każdym z nas stoją trzy szklanki z porcją whisky, jak nietrudno się domyśleć każda inna. Nasza przewodniczka po smakach rozpoczyna wykład wzbogacony obrazami pojawiającymi się na ścianach w postaci efektownych klipów nawiązujących do przyrody wyspy, zmieniających się pór roku i samej produkcji whisky oraz historii założenia destylarni przez braci MacAskill.



Degustujemy dwa dość młode Single Malty promowane obecnie przez wytwórnię – Skye, Storm oraz dziesięcioletniego Single Malta – Skye. W momencie prezentacji pierwszej butelki pod szklanką zapala się światło pozwalające obejrzeć trunek w pełnej jego kolorystycznej odsłonie i tak dzieje się przy prezentacji każdej z nich . Dla kierowców przygotowano pipety i buteleczki do zabrania trunku z sobą. Całość tej niecodziennej prezentacji trwa pół godziny i kosztuje piętnaście funtów.


Przyznam szczerze pierwszy raz byłem na tak przeprowadzonej degustacji i bardzo mi się to wszystko podobało. Oczywiście po programie można spokojnie porozmawiać z przewodniczką o różnych aspektach wytwarzania alkoholu, a na koniec odwiedzić świetnie zaopatrzony w alkohole oraz niezliczoną liczbę gadżetów sklep firmowy. Ja wybieram edycję podwójnie dojrzewającą w beczkach bodegi z 2021 roku, chciałbym zabrać jeszcze butelkę dziesięcioletniego Skye’a który urzekł mnie także swoim smakiem, ale nadbagaż może niestety słono kosztować, więc na coś trzeba się zdecydować;)





9 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page