top of page
  • Artur

TOLERANCJA... NA MIŁY BÓG...

Czytam sporo i w różnych miejscach. Od czterdziestu pięciu lat przyglądam się światu i bywa, że zdumienie odbiera mi głos. Czasem czuję złość, częściej bezsilność nad ludzką głupotą i zaślepieniem. Od pewnego czasu myślę sobie jednak, że w naszym kochanym kraju na siłę pracuje się nad tym by nic nie było na właściwym miejscu. Teraz, na rozkładzie mamy słowo "tolerancja" tylko na Boga czy ktoś pochylił się nad prawdziwym znaczeniem słowa tego? Nienawiść i jad nigdy nie pójdą z nim w parze, więc na dziś dla mnie to wybitnie pusty frazes w ustach hipokrytów i blagierów kręcących swoje ciemne interesy kosztem innych. O tolerancji się nie mówi, tolerancję się wciela w życie każdego dnia w swoim otoczeniu, nie na marszach obrażających innych, nie za pomocą sztucznych cycków i doklejanych rzęs które budzą absmak i zażenowanie. Nie przy pomocy gorszących rekwizytów i wulgarnych haseł. Pozdrawiam moich kumpli gejów, ludzi otwartych, tolerancyjnych i dysponujących zdrowym rozsądkiem oraz uwaga, zdecydowanych przeciwników kolorowych marszy. Z nimi można napić się spokojnie bourbona nie doprawiając go jadem uprzedzeń, pogadać po prostu o życiu, a potem wspólnie przekimać na jednym łóżku do rana.


Na kogoś gada, a sam się maluje :)

1 wyświetlenie0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page