top of page
  • Zdjęcie autoraArtur

SMOKE FIRE EX 6 - BESTIA

Zaktualizowano: 8 sie

Fajnie jest pracować w firmie, gdzie ma się dostęp do najnowszych rozwiązań na rynku, a jeszcze fajniej je testować i dzielić się przemyśleniami z wami moi drodzy. Po dość długim oczekiwaniu w końcu dotarł do Pro-Wellness, a ja mogłem uruchomić i sprawdzić w warunkach roboczych pelletowego potwora Webera, w dodatku w jego największej wersji czyli w modelu Smoke Fire EX 6.

Nasłuchałem się i naczytałem różnych opowieści krążących w sieci na temat tych urządzeń, a u źródła otrzymałem informację, że model sprzedawany od obecnego sezonu na rynku polskim, ma się nijak do modelu, który zadebiutował w ojczyźnie Webera jakiś czas temu, wzbudzając w użytkownikach mieszane uczucia i sprawiając pewne kłopoty. Po pierwszym okresie od debiutu firma postanowiła uporać się z drobnymi niedociągnięciami na jakie skarżyli się użytkownicy Smoke Fire w USA. Na rynek europejski trafił zatem produkt niezawodny i zapewniający odpowiednią efektywność pracy. Przeprowadzono lifting mający na celu wyeliminowanie wszystkich mankamentów - zmieniono kąt nachylenia ślimaka, elementy podajnika pelletu i sam system grzania. Opłaciło się, model który poskładałem i testowałem nie przysporzył mi żadnych problemów o jakich wspominano wcześniej za oceanem.


SKŁADANIE / MONTAŻ

Hmm, jak ja tego nie lubię, kiedy słyszę o meblach czy urządzeniach do samodzielnego montażu dostaję drgawek i odwlekam moment zakupu jak tylko się da. Faktem jednak pozostaje to, że podczas składania jakiegokolwiek urządzenia można najlepiej ocenić jakość wykonanych podzespołów i solidność materiałów użytych do wyprodukowania tegoż. Kto choć raz składał marketowego grilla, a później pozwolił sobie na markowy sprzęt dokładnie wie o czym mówię, zresztą ostatnimi czasy miałem okazję wysłuchać relacji dwóch kolegów, którzy zakupili w jednym czasie grille dwóch wiodących marek, ich reakcje i porównania bezcenne, ale nie o tym jest przecież ten tekst.

Tak czy inaczej Smoke Fire składa się z wielu elementów zapakowanych w osiem odznaczonych literkami alfabetu kartonikach. Instrukcja montażu jak zawsze w Weberze dokładna i skierowana do takich „ekspertów” technicznych jak ja ;) Muszę jednak od razu napisać, że składanie solowe na pewno nie wchodzi w grę, choćby ze względu na gabaryty kotła, ale to przecież raczej zaleta, bo można zawsze znaleźć pretekst do spotkania z kolegą i podlania Webera odpowiednią dawką ulubionych napojów regeneracyjnych ;) W salonie i na trzeźwo (jednak byliśmy w pracy) cała operacja zajęła naszej dwójce około godzinki.


PIERWSZE ROZPALENIE

Nie będę bił piany, wszystko dokładnie opisano w instrukcji obsługi w naszym ojczystym języku, procedura podobna jak w innych tego typu zabawkach, bujamy maszynę do maksymalnej temperatury, trzymamy jakiś czas i wychładzamy. Co istotne Weber Smoke Fire z racji paliwa jakim jest pellet ma określony czas wygaszania i oczyszczania ślimaka z pozostałości paliwa. Cały proces wygaszania trwa około kwadransa i wtedy pozostawiamy bestię podłączoną do sieci.


STEROWNIK I WEBER CONNECT

Wszystko proste i przejrzyste zarówno w samym sterowniku zainstalowanym w urządzeniu jak również w aplikacji obsługiwanej z pozycji smartfona. Łączenie następuje zarówno poprzez Bluetooth lub za pomocą sieci Wi-Fi. W urządzeniu da się ustawić temperaturę jak i czas pracy, oraz wymagane wartości temperaturowe na sondach których możesz podpiąć aż cztery. Można także skorzystać z gotowych programów, choć ja jako kucharz nigdy nie mam do nich przesadnego zaufania, wolę opierać się na obserwacjach i własnym doświadczeniu. Dla osoby mniej wprawnej na pewno okażą się jednak pomocne i pozwolą wyciągnąć własne wnioski.



SMOKEBOOST – ZAKRES TEMPERATUR NISKICH

Czyli tryb wzmocnionego aromatu wykorzystywany podczas długiego grillowania w niskiej temperaturze. Po włączeniu tego trybu temperatura spada do poziomów w zakresie temperatur od 74 do 93 stopnie Celsjusza, jest jednak pewne ale … Otóż tracimy kontrolę nad temperaturą w kotle, bo najnormalniej w świecie przestaje się wyświetlać, no i faktyczna temperatura wewnątrz kotła zależy jednak mocno od warunków atmosferycznych, tzn. im większy wiatr i niższa temperatura otoczenia tym niższa temperatura wędzenia … Ot taka niedogodność i zachęcenie do obserwacji pogodowych.

Podczas naszego pobytu nad morzem udało się zrobić genialne żeberka, a temperatura w kotle spadła do 55 stopni, fakt że wiała chyba ósemka i było dość zimno na pewno w tym pomógł. Można potraktować to jako dodatkową frajdę i walkę z żywiołem. Tak czy inaczej nawet w podanych oficjalnie zakresach uzyskujemy olbrzymie spectrum potraw jakie możemy wykonać. Szarpana wołowina, pastrami, wieprzowina, drób, mięsa faszerowane, ryby, warzywa itd.


ZAKRES TEMPERATUR WYSOKICH

Idąc w stronę drugiego bieguna czyli wysokich wartości temperaturowych, można smokera rozkręcić do 315 stopni Celsjusza i jest to faktycznie temperatura osiągalna bez problemu przy zamkniętej pokrywie, bez względu na warunki atmosferyczne. Co w takiej temperaturze można osiągnąć? Każdy użytkownik musi odpowiedzieć sobie na to pytanie sam. Ja natomiast uważam, że w zasadzie wszystko bo w zakresie powyżej 230 stopni Celsjusza operujemy już wartościami wysokimi i przy odrobinie wiedzy oraz wykorzystaniu akcesoriów nasze możliwości są w zasadzie nieograniczone.


ILE TO PALI ?

No właśnie, i tutaj dość trudno udzielić jednoznacznej informacji, bowiem w zakresach niskich temperatur dziewięciokilogramowy zasobnik ( jeden worek) wystarczył mi na około dwanaście godzin ciągłej pracy ( robiłem mostek, potem żeberka) zatem w zakresie do powiedzmy 110 stopni Celsjusza spalanie na godzinę to trzy czwarte kilograma, a w monetach jakieś siedem i pół złotego. Kiedy jednak rozkręcimy temperaturę, spalanie jest już znacznie większe, z kolei znacznie skraca się czas obróbki, bo przecież nikt nie grilluje niczego w temperaturze 300 stopni przez godzinę, chyba że jest miłośnikiem węgla albo chce ukryć ślady morderstwa ;) Można chyba zatem przyjąć bezpieczną średnią jednego kilograma pelletu na godzinę pracy, aby temat uśrednić.


KONSERWACJA

Jak wspomniałem wcześniej mechanizm podajnika i zapłonu czyści się sam, natomiast pozostałe części czyli szyny, płytę dyfuzyjną czy przegrodę termiczną, obudowę itd. Czyścimy dokładnie tak samo jak w każdej gazówce.


WNIOSKI

Nie będę ukrywał, że podchodziłem do tego wynalazku jak pies do jeża, jednak po kilku sesjach dłuższych i krótszych jestem nim bardzo pozytywnie zaskoczony i uważam, że to naprawdę fajny sprzęt dla osób szukających w gotowaniu czegoś więcej niż utarte schematy i standardowe menu.

Smoke Fire pozwala w każdym rozbudzić pasję do poszukiwań coraz to nowych wyzwań, bez skomplikowanych operacji, pozawala stabilnie panować nad temperaturą w długich przedziałach czasowych, a tym samym uzyskiwać efekty, które na innych nośnikach stwarzają dużo więcej problemów.


SUPLEMENT Z DNIA 2022/06/02

Wnioski po użytkowaniu przez ponad pół roku, na kilkadziesiąt sesji, 95 % to były sesje gdy wykorzystywałem Smoke Fire jako wygodnej i prostej w obsłudze wędzarni, o dość szerokim spektrum temperaturowym. Jednak grillowanie na tym potworze generuje niestety dość poważne koszty opału, więc do tego wykorzystuję po prostu inne konwencjonalne sprzęty. Być może mniejszy model będzie zachowywał się bardziej oszczędnie...


SUPLEMENT Z DNIA 2023 /08/08

Ponad rok użytkowania za mną, Smoke Fire ciągle używany jako wędzarnia oraz do steków metodą reverse sear - genialna sprawa, wpadłem na to z moimi kursantami zupełnym przypadkiem ale stek pociągnięty w niskiej temperaturze z dodatkiem dymu, a potem skarmelizowany smakuje na prawdę genialnie. Urządzenie cały czas pod chmurką w pokrowcu plus transport wiele, wiele razy na moje live cooking. Chyba jednak czas na wymianę świecy bo zdarza mu się gasnąć...


67 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page