top of page
  • Artur

REKRUTACJA - DROGA PRZEZ MĘKĘ

Mówią, że papier przyjmie wszystko, jeśli tak, to również CV może być zbiorem baśni tysiąca i jednej nocy. Naprawdę, weryfikacja umiejętności zawsze następuje w praktyce,

i często bywa, że konfrontacja z realnym działaniem restauracji bywa dla kandydata niczym zderzenie z rozpędzonym pendolino. Nic się nie zgadza.

Od wielu lat nie podniecam się specjalnie tym co napisane jest w CV kandydata, oczywiście można z niego wyciągnąć pewne wnioski, np. jak często zmieniał pracę, ale też trzeba tu uwzględniać pewne realia o których wie każdy człowiek z branży. Fakt faktem, człowiek zmieniający zatrudnienie co kilka miesięcy musi mieć pewien feler który eliminuje jego zdolność dłuższego związania się z pracodawcą.

Niejednokrotnie nie bywa to feler czysto zawodowy lecz charakterologiczny bądź zdrowotny

(narkomania i alkoholizm to choroby)

Niestety, albo stety, mam nosa co do tych spraw i potrafię ocenić czy ktoś ma z tym problem, nie jest to jakaś nadprzyrodzona moc, po prostu lata obserwacji pozwalają zauważyć pewne symptomy zachowania świadczące o takich słabościach. Nie ujmują mnie opowieści o braku magnezu i takie tam.

O tłumaczeniach nieobecności związanych z tymi chorobami nawet nie ma co pisać, bo to materiał na świetną pozycję komediową z domieszką groteski oraz dramatu. Niektórzy mają po kilku dziadków i kilka babć, mało tego po kilka matek i ojców. Proszę mi wierzyć, nałogowiec wymyśli każdą bzdurę, położy do szpitala i pochowa każdą osobę nawet kilka razy by usprawiedliwić swoją nieobecność w pracy. A jakie wypadki oni widują, jakich wydarzeń są świadkami! Na podstawie ich doświadczeń zamiast restauracji należałoby otworzyć raczej zakład pogrzebowy.

Dlatego warto zastosować zasadę krótkiej próby - od razu napiszę to wielkimi literami

próby płatnej - absolutnie nie popieram i nie przykładam klawiatury do promocji wykorzystywania ludzi bez zapłaty, chcę żeby to wybrzmiało dosadnie, bo to po prostu zwykłe świństwo i oszustwo! Nawet jeśli ktoś się nie nadaje do pracy, pracował dla ciebie dzień lub dwa, należy mu się zapłata według wcześniej ustalonej stawki.

Oczywiście czasem trudno wypłacić delikwenta który nic nie pomógł, lub wręcz coś zepsuł, ale cóż, pomyśl ile zaoszczędzisz pieniędzy i nerwów dzięki tej małej inwestycji;)

Abstrahując od tematu, napiszę, że poczucie bezczelności takich jednostek jest powalające i biorą kasę bez zmrużenia oka. Na przestrzeni wielu lat zdarzył mi się jeden przypadek człowieka, który przyznał, iż kompletnie się do roboty w tym miejscu nie nadaje,

mało tego, nie chciał wziąć dniówki. Uznałem, że to uczciwe podejście, dałem kilka namiarów na lokale o nieco innych profilach i z tego co wiem pracuje sobie spokojnie u kolegi za miedzą od kilku lat, ale to było w Republice Czeskiej ;)

Wracając do krótkiej próby, otóż kucharza który ogarnia temat od strony zawodowej dość łatwo poznać. Wystarczy obserwować jego sposób poruszania się w kuchni, styl obchodzenia się z nożem czy umiejętności obsługi urządzeń.

Słuchając jego pytań łatwo można ocenić też poziom wiedzy i zaawansowania zawodowego.

Warto jednak zwrócić uwagę na jego sposób zachowania ogólnie, na sposób wysławiania się, odnoszenia się do ludzi, kultury pracy. Warto wejść po nim do toalety.

Tak, tak, może to wydawać się śmieszne, dla niektórych wręcz niesmaczne lub idiotyczne, ale w tym miejscu jak w żadnym innym odbija się poziom kultury osobistej człowieka.

Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że znalezienie sensownego pracownika to dzisiaj wyczyn bliski zdobyciu K2, i piszę to niestety z wielkim smutkiem.

Mówią, że złej baletnicy to i rąbek u spódnicy i tak dalej, i tak dalej.

W takim razie w gastronomii niemal same primabelleriny i pierwsi tancerze.

Proszę mi wierzyć, dziś małe umiejętności kucharza to malutki pikuś i nie powód by nie dać mu szansy na naukę. Człowiek otwarty, pogodny, niekonfliktowy i bez złych naleciałości dużo bardziej przyda się w zespole, niż wiecznie obrażony książę z lepszymi kwalifikacjami i głową ponad wszystkimi.

Na przestrzeni ostatnich lat przyjmowałem trochę ludzi do pracy w różnych miejscach

i niestety jestem przerażony ogólnie złym stanem kondycji ludzi.

Nałogi, lenistwo, brak szacunku do kogokolwiek i czegokolwiek, brak etyki pracy, brak inwencji własnej i roszczeniowe podejście są tak nagminne, że wydaje się zaczynają być normą. Oby nie, ale moim zdaniem wszystko ku temu zmierza.

Oczywiście zawsze można zrzucić temat rekrutacji na firmę zewnętrzną, tylko czy naprawdę warto pozbywać się tego elementarnego przywileju kosztem chwilowego świętego spokoju? Pomyśl co będzie gdy postawią ci w zespole człowieka, z którym będziesz się męczył co najmniej przez kilka tygodni. Rachunek chyba jest prosty.

Kolejny temat - kandydaci podsyłani przez Urzędy Pracy - zawsze niewypał! Nigdy nie zdarzył mi się wartościowy pracownik z tego źródła, czasem zastanawiałem się czy oni kolekcjonują pieczątki? Nie ważne. Fakt jest taki, że sprawdzony w boju pracownik pracy nie szuka i nie ląduje na zasiłku - nigdy!

I jeszcze dwa słowa dla wyjaśnienia, otóż zarządzanie lokalem z funkcji szefa kuchni bądź managera zawsze powoduje u pracownika spojrzenie na ogólne działanie firmy bardziej biznesowe (przynajmniej tak być powinno) i nie jest to kwestia czy ktoś trzyma stronę pracodawcy lub pracowników, nie jest to kwestia żadnej komitywy bądź dziwnych układów. Ale dobrze znać pewne zależności, a już na pewno koszty jakie generują poszczególne stanowiska pracy (i nie mówię tu absolutnie o stawce godzinowej) w stosunku do ich wydajności, a co za tym idzie rentowności. Może warto czasem pomyśleć o firmie zewnętrznej? Mam z tym zagadnieniem zarówno dobre jak i złe doświadczenia i nie każdemu polecam, ale czasem warto przemyśleć takie rozwiązania.

Dzięki elastycznemu i przemyślanemu podejściu do wszystkich tematów, również tych związanych z zatrudnieniem każdy z nas ma fajną pracę, może się rozwijać i otrzymywać pensję oraz czasami premie.

Z tego co napisałem dzisiaj jasno wynika temat kolejnego felietonu.

Będzie o zarządzaniu w gastronomii, oczywiście jak w każdym z przypadków

w telegraficznym skrócie.


18 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page